Wzięta na warsztat

Posted by



Details Written by Lily Story

– Więc mówi pani, że coś stuka?

Wysoka blondynka z ciałem bogini, w krótkiej, różowej sukience i przeciwsłonecznych okularach wygląda jak wycięta z obrazka na tle brudnego od smaru warsztatu samochodowego.

– Jakiś problem Marek?

Drugi mechanik podchodzi by obejrzeć jej bmw. Oczywiście nie traci okazji by zlustrować klientkę od stóp do głów.

– Hmm… to nowe auto. Nie powinno być w autoryzowanym serwisie?

– Panowie, może i tak. Ale to kilkadziesiąt kilometrów stąd, a stuka naprawdę mocno. Boję się, że tam nie dojadę.

Mówiąc to, zdjęła okulary i uśmiechała się do nich kokieteryjnie.

– Widzę, że znacie się na rzeczy – powiedziała jeszcze i złapała za rąbek sukienki, znacznie go unosząc. Dla Marka i Piotra był to dość wyraźny sygnał. Niezbyt często zdarza się by piękna blondynka przychodziła do nich z tak ważną sprawą.

Aby jeszcze bardziej podkręcić atmosferę zaczęła uciskać prawą dłonią swoją pierś lekko przy tym pojękując. Mężczyźni popatrzyli po sobie, wzruszyli ramionami i bez słowa zabrali się do rzeczy.

– Przyszłaś tu z samochodem czy z innym… problemem? – zapytał Marek.

– Może pomożemy…

Oboje stali już po obu stronach dziewczyny w różowej sukience. Ich brudne dłonie błądziły w jej włosach, brudziły jej twarz i sukienkę. Marek zdjął jej wreszcie tą różową szmatkę przez głowę i stanęła przed nimi naga, tylko w czarnych sandałach na wysokiej szpilce. Nie miała bielizny.

– Wypieprzcie mnie chłopcy, wypieprzcie mnie mocno… – usłyszeli.

– Klękaj blond suniu – Piotrek spuścił spodnie do kolan i podszedł do klękającej dziewczyny – zobaczymy czy zasłużysz na jebanko.

Posłusznie wzięła do buzi ogromnego kutasa Piotrka. Ssała go i lizała, lekko podgryzała. Pracowała tymi silnymi, różowymi usteczkami   na jego pale starając się zasłużyć na dobre wyruchanie.

– Teraz mój – Marek miał jeszcze większego. Kobietka rzuciła się na niego z zapamiętaniem i głodem w oczach.

– O taaaak… tego mi było trzeba. Uwielbiam takie duże fiuty. Masz pięknego.

Podczas gdy zajmowała się Markiem, Piotrek podniósł jej pupę i ustawił w pozycji na pieska. Marek musiał klęknąć by dosięgała jego sprzętu.

Wszyscy trzej klęczeli na brudnej podłodze, a warsztat nawet nie był zamknięty. Każdy mógł wejść.

Blondynka była rytmicznie i miarowo posuwana w oba końce. Marek wsadzał jej kutasa aż do gardła, a Piotrek z lubością nadziewał jej cipkę. Uwielbiali rżnąć takie nimfomanki szukające seksu wszędzie gdzie się da.

– Mocniej, mocniej kurwa. I chcę wreszcie w dupę.

– Och widzę że sunia ma wymagania – powiedział Marek – zaraz zerżniemy Cię tak, że się w lusterku nie poznasz.

Marek usiadł na jakimś brudnym kocu i wcierał ślinę blondyneczki w kutasa.

– No dalej, wskakuj – krzyknął.

Ona z wyrazem rozkoszy na twarzy nabiła się na sterczącego, monstrualnego kutasa. Z miejsca zaczęła go ujeżdżać. Piotrek wiedział co ma zrobić. Nasmarował swojego fiuta oliwą. Zwykłą oliwą z rzepaku, akurat była pod ręką. I zaczął wpychać go w kakaową dziurkę dziewczyny. Ona natychmiast zaczęła mu pomagać. Wypinała się i napierała na sporą główkę penisa, kiedy wreszcie ta zniknęła w czeluściach jej tyłka było już łatwiej. Wchodził głębiej i głębiej. Ona skakała ujeżdżając ich obu na raz, kwiczała i piszczała z rozkoszy, co chwilę pochylała się nad Markiem i szeptała mu do ucha, że ma zajebistego kutasa, że chciałaby żeby ją tak jebali cały dzień. Wreszcie doszła głośno krzycząc. Po chwili już klęczała i wołała że chcę ich po kolei wydoić.

Najpierw zajęła się kutasem Marka, a Piotr cierpliwie czekał na swoją kolej bacznie obserwując jak dziewczyna ssie i liże pomagając sobie dłonią. Po kilku chwilach zobaczył grymas na twarzy kolegi. Dziewczyna ssała dalej z wyrazem radości. Oblizała się i skinęła na Marka. Natychmiast wbił się w jej rozchylone usteczka. Przytrzymał jej głowę i poruszał biodrami w szybkim tempie. Nie trwało to długo, bo jego podniecenie sięgnęło zenitu. Wreszcie spuścił jej się prosto do gardła, dobijając kutasem jak najgłębiej się dało. Tak że jaja miał oparte na brodzie dziewczyny. Było mu cudownie. Blondynka zakaszlała lekko ale znów oblizała się z uśmiechem.

– O kurwa, to było fantastyczne – powiedziała.

Wstała na nogi i jakby nigdy nic ubrała swoją różową sukieneczkę. Była trochę brudna, ale nie wyglądało żeby się tym przejęła.

– No to ja jadę… Ale może jeszcze wpadnę.

-Chwilka, a co z autem?

– Auto? Ach… – zaśmiała się zalotnie. – Z autem wszystko w porządku.